Jak Rudy 102

Miałem odpoczywać, nie biegać codziennie. No nie udało się. Wybrałem się w późną wieczorną podróż po asfaltach pobliskich wsi.

Oświetlony z każdej strony, na czerwono i biało. Migałem oraz nie migałem, byłem widoczny. Dowodem czego jest to że jeszcze żyje ?.

Trasa jaką wybrałem nie była odkrywcza, zależało mi na biegu po asfalcie, bez udziału dziur, nierówności. Biegnąc w ciemnościach uznałem że jest to wyłącznie proszenie się o dodatkową kontuzję.

Postanowiłem również że pójdę mocno, od samego początku, sprawdzę kiedy mnie odetnie. Okazuje się że odcięło mnie w okolicy 5 kilometra. Dam głowę że trochę wcześniej. Dostałem to czego chciałem, do tego zapewne zmęczenie z całego tygodnia czas 46:28,2, nie jest tym spodziewanym. W zasadzie nie mam na co narzekać, ale nie oszukuję się, spodziewałem się coś koło 40:00,0.

Taaa… po raz kolejny na trasie mijałem, naturalne dla środowiska wiejskiego w tym czasie maszyny ?, warte uwagi bo rozświetlają ulicę daleko i dokładnie. Robią wrażenie.