Grypa wszędzie …
Długo zastanawiałem się jaka fotkę frontową powinienem zastosować. Dzisiejsze 16 km nawet nie analizowałem. Starałem się zrobić kilka zdjęć, więc czas nie jest „wyjściowy” ale zapewne nie mam na co narzekać.
Czas Covid, coraz więcej osób w moim otoczeniu jest chorych, mam wrażenie że jest to efekt naszej, ludzkiej ignorancji, która niestety również mi się przytrafia. Ja jeszcze nie, ale w bezpośrednim otoczeniu wiele się dzieje.
T
ym samym atmosfera się zagęszcza, korzystam z dobrej kondycji i biegam. Dziś to 16 kilometrów. Bardzo miłych w porównaniu do poprzedniego biegu. Nie założyłem na siebie komina i biegłem w podwójnym krótkim rękawku. Zdecydowanie przemarzłem, jutro okażę się czy na chorobę ?

Ewentualny Covid grozi mi koło poniedziałku, może wtorku. Znaczy jego pierwsze symptomy. Choroby z klasy GRYPA uderzały we mnie zawsze nagle, i na krótko, ale z olbrzymią siłą. Zobaczymy jak będzie.
Jutro odpoczynek, w sobotę zrobię z 35 km … założymy się ? ?
Na koniec bonus. Piękne niebo, gwiazdy, jasno ale cokolwiek widać 🙂

