Bieganie późnym wieczorem
Złożyło się tak że i pobiec musiałem wieczorem. W zimie bieganie wieczorem to oczywiście bieganie w ciemnościach. Jak zwykle to bywa w sobotę staram się uskutecznić dłuższy dystans.
Jak często wypada na półmaraton, tak i tym razem zrobiłem trochę więcej. Połączyłem dwie trasy, biegnąc w kierunku Suchego Dworu / Biestrzykowic, zawróciłem na pole. Pod autostradą w kierunku Karwian i Ślęży. W sumie 22 km.

Zabezpieczyłem się w dwa kominy, coś co picia. Zapomniałem, że temperatura może spaść i spadnie. Tak się stało, na 15 km nie czułem już rąk. Knykcie zgrabiały, bolały okrutnie ?
Pomógł długi rękaw i komin, którym owinąłem rękę z bidonem. Nieprzyjemny chłód, oplótł wyłącznie dłonie. Całe ciało rozgrzane nie potrzebowało osłony. Ziemia zmrożona oznaczało to że buty nie mieszały mnie z błotem. Z drugiej, ziemia twarda, jak asfalt, miejscami śliska. Ten masz określa kierunek biegu ? nie właściwie to się obróciłem.

Na drugi dzień w niedzielę spadł śnieg, niezwykła zachęta do biegu.

Nauczony doświadczeniem, nie zdecydowałem się pobiec od razu. Odwilż szybko się wykazała, śnieg zniknął tak szybko jak się pojawił. Znów otoczyła nas betonowo – asfaltowa wioska.
