Nocne zamieszanie

Zmęczony a jednak bardzo dobrze się biegło. Kilka palenisk po drodze chcąc, nie chcąc wziąłem kilka razy udział w konklawe.

Temperatura wysoka, mogłem pobiec w krótkich spodenkach, jednej koszulce z długim rękawem. To o tyle ciekawe, że do niedana właśnie tak biegałem i miałem odczucie że jest mi zimno. Teraz biegam w taki sposób i jest bardzo dobrze.

Wracając do nieprzespanej nocy, do 00:00 walczyłem jak wytrawny tropiciel, poszukując bestii w domu. Chyłkiem uciekła z klatki korzystając z naszej nieuwagi. Skryła się w ciemnościach, zaczaiła w mroku okolic przedpokoju i kotłowni czyli … w kiblu. Tylko po drugiej stronie barykady, i to była prawdziwa niespodzianka … bo za ścianą geberitu. Aby bestyję oswobodzić zastosowałem ten sam numer jak ostatnio za szafą. Postawiłem na wędkarstwo – przyczepiłem marchew do sznurka i zwabiłem zwierza. Kiedy poczułem „branie” zaciągnąłem i wyciągnąłem taaaką rybkę, futrzastą.

Dziś przebiegłem 16km, jeden dzień przerwy pozwolił mi na spokojną regenerację. Oby taka dalej.