27,50 km – przez dzień i noc

Dziś zaplanowałem wybieganie, długi dystans bez planu, z niewielka kontrolą przebiegniętego dystansu. Udało mi się zrobić 27,50 km.

Wiem ze nie uda mi się przebiec w maratonie krakowskim. Wypada poszukać czegoś równie ciekawego ? Cracovia Marathon już nie dla mnie. Przebiegłem się dla wprawy, żeby sprawdzić jak z moją kondycją. Okazuje się całkiem nieźle, nie czuję zakwasów, bardzo dużego zmęczenia. Jasne, jasne po maratonie … kto to wie. Najwięcej trafiłem 30 km. Biegowo Wschód Zachód wzbogaciłem o kilka dobrych kilometrów i będzie ich więcej.

Bieg w maratonie, imprezie zorganizowanej – nie będzie łatwo. Wszystkie poważne zawody już zakończyły zapisy. W mniejszych imprezach biegnie mała grupa. Zobaczę może się uda.

Tymczasem dziś rozpocząłem bieg o godzinie 14:30 – coś koło ? – wiedziałem że tak to będzie wyglądało, zakończę już po ciemku. Uzbroiłem się w lampkę czołową z „modułem” świecącym na czerwono w tył. Przydała się znakomicie. Starałem się biec równym tempem, nie tracić zbyt wiele. Kiedy popełniam ten tekst jeszcze nie mam wiedzy, jak wyglądają moje statystyki. Paletę kolorów umieszczę w galerii ale tylko blogowej.

Niezwykłe to jak robiło się zimno. Kilometr po kilometrze czułem jak chłód walczy o kontrolę. Rozgrzany organizm radzi sobie jeszcze w takich warunkach. Miałem na sobie proste, długie spodnie dresowe do biegania w lecie, koszulkę z długim i krótkim rękawem. Bardzo pomaga posiadanie kominu. Założony na szyję, chroni mnie w chwili kiedy dostanę nieznośnym sztyletem północy. Zastanawia mnie jak to będzie wyglądało jak będę biegał w lecie – i ile jeszcze kilometrów przede mną.

Jak zapamiętam to następnym razem napiszę jak to się dzieje że awansowałem z 34 na 29 miejsce w „781 km”