Mordercza odległość ?

Dziś zanim udało mi się pobiec, musieliśmy załatwić kilka ważnych spraw. Oznaczało to dla mnie, że będę po raz kolejny biegł na pograniczu dnia i nocy. Rob się ciemno i zimo, ślisko i w miarę upływu kilometrów tracę na świeżości.

Pierwszy ogień, kierunek Biestrzyków, łatwa trasa, jeszcze jest ciepło. Można biec średnim, a może lekkim tempem bez forsowania się, wiem ze czeka mnie jeszcze 20 kilometrów. Kilka fotek z trasy, czy one mogą się nudzić. Mam wrażenie że na lotnisku zawsze spotyka mnie inna aura, prawie zawsze wieje, lecz pogoda niebo, zachód słońca jest wspaniały.

Skręt w prawo i Żerniki Wrocławskie – jeszcze nie mam poczucia zmęczenia, ale uczucie że strefa komfortu już się kończy jest wszechogarniające.

Żerniki pomału przechodzą do przeszłości. Szaleństwem jest wbieganie w obszary, nie pokryte brukiem, czy asfaltem. Wbiegnięcie w taki obszar jak zawsze zmienia kolor spodni czy nóg na szaro-kropkowy. Brudzi buty z każdej strony, czasem niesie się daleko po asfalcie.

Oczekiwałem spadku temperatury, ona zmieni … bardzo wiele. Oczywiście nastąpiło to o czym przed chwilą marzyłem. Moje płuca otrzymały kolejne dawki zimnego powietrza, ale nogi otrzymały stabilne podłoże. Przy tym poziomie zmęczenia okazało się to być nie wystarczające.

Kiedy dobiegłem do strzelnicy, byłem na 28 kilometrze, „padałem z nóg”. Potykałem się, ledwo zauważałem kocie łby, zagłębienia. Ktoś kto mnie obserwował, nieźle się ubawił, lub zastanawiał czemu właściwie nie szedłem.

Ten etap udało mi się zakończyć, ale samemu. Zaczynałem go z innym biegaczem. On zdecydował się biec po mojej prawej stronie, tam gdzie są głębokie kałuże. Nie lubię tego miejsca, każdą trzeba ominąć, co oznacza konieczność dokonywania częstych zwrotów.

Mój bieg zakończyłem trzydziestoma kilometrami. Dawno takiego dystansu nie zrobiłem. Dzień po bieganiu to sprawdzian czy bieg się przyjął. Jak to będzie tym razem ? po ostatniej takiej przebieżce nabawiłem się kontuzji.

Chwila … zapomniałem dodać o jeszcze dwóch sprawach … monument. Mijam go bardzo często, stoi blisko autostrady. Zapewne kiedy go dotkniemy ludzkość odniesie spektakularny sukces, lub po prostu skok w rozwoju. Jeszcze nikt tego nie sprawdził kto wie ?

Łuna pomidorowa wraz księżycem wyglądają dość ciekawie. Czy warto na to zwrócić uwagę? Nie można nie zwrócić, poblask jest widoczny bardzo daleko.