Bieganie na majówkę

Kiedy popełniam ten tekst majówka chyli się ku końcowi. Jest godzina „prawie dziewiętnasta” i padam z nóg. Tych kilka dni było sportowo jak i rodzinnie bardzo intensywne.

Nikt nie chwali pogody jeśli jest dobra, kiedy się „spisze”. W tym roku nie mogliśmy żartować że będzie 20 stopni 10 w poniedziałek i 10 wtorek.

Pogoda jest bardzo ładna. Można pospacerować, pobiegać. Chętni mogą się opalić.

Kilka ciekawych i intensywnych dni, za każdym razem kończonych biegiem na 10 km. Biegi niezbyt długi, można powiedzieć krótki, bo blisko domu.

Przyczyną takiego stanu była konieczność, ewentualnego przewiezienia Eli wraz z Aleksem na porodówkę na ulicę Borowską.

„Wakacje na BoraBora” zaczęły się dziś. To tego dnia chwilę po północy trafiliśmy na Izbę Przyjęć. Symptomy porodu po raz kolejny okazały się być przejściowe, tym razem jednak Ela pozostała na porodówce. Jutro zapewne przywiozę jej coś do jedzenia.

Ale co z Aleksem ? nie spieszy mu się. Postanowił pozostać trochę dłużej po tamtej stronie.

Jeszcze nie wie ale Ela szykuje niespodzianki związane z bieganiem. Kupiliśmy wózek do biegania. Ela jest pełna zapału jest gotowa biec jeszcze dziś. Teraz jednak walczy ze zmęczeniem, jeśli bóle odstąpią to może odpocznie.

A z Aleksem i Hanią jeszcze się przebiegniemy. Mam kilka nowych tras po asfalcie, trochę po błocie.