Bieg Pamięci Sybiru
Wydarzenie jakie miałem szansę przeżyć dzięki Waldkowi. Przypadkowo mogłem pobiegać w lesie. To pierwszy zorganizowany bieg w 2023 roku zdecydowanie zapadł mi w pamięć. Bieg szybki, niebezpieczny, ambitny i frustrujący.

Deszcz zacinał od samego rana, zimno i ponuro. Sceneria zdecydowanie przystająca do motywu przewodniego.

Mieliśmy szansę biec we Wrocławiu i Białym Stoku w biegu stacjonarnym oraz wirtualnie.

Waldek na szczęście wybrał Wrocław a organizator Las Osobowicki. Deszcz i wiatr, podpowiadał mi – ubierz się, jest zimno, pada. Lepiej ciepło niż zimno. Posłuchałem i błąd wielki popełniłem.
Bieg 5 kilometrów, planowany czas biegu coś koło 30 min. Biorąc pod uwagę warunki, ciemność, kałuże i błoto 35 do 40 min.
Okazuje się niestety nie. To nie był spokojny bieg. Od razu przyspieszyłem, jak wiele już razy. Teraz rozgrzałem się bardzo, zmęczenie jakie mnie dopadło to właśnie niemożność odprowadzenia ciepła.

Kolejnym kłopotem jest ciemność, biegnę mocno nie zwracając uwagę na śliskość, ciemność, kosztowało to 2 upadkami, w tym zerwaniem numeru startowego.
Zdecydowanie szybko biegłem. Mój zapał jednak, stygł kiedy musiałem zatrzymać się 2 razy aby zawiązać sznurowadło, i poszukać klipsa GPS.
Tak, organizator wymyślił że będzie on wiązany. Jak przyszłość pokaże takie wyzwanie można załatwić stosując proste rozwiązanie … plastykową trytytkę.

Bieg mimo przygód, bieg oceniam jako bardzo fajny. Zdecydowanym plusem była atmosfera, wprowadzenie dotyczące masowych deportacji na Sybir bardzo dobre. Warto wspierać takie idee w niewielkim stopniu skupione na bieżącej polityce.

Pakiet startowy zawierał kilka czekoladek, które zniknęły bardzo szybko, latarki która trafiła do Waldka i przebyła co najmniej 30 kilometrów w górach oraz opaski na głowę.
