Dotychczas pozwoliliśmy sobie na szaleńcze biegi w Jakuszycach na dystansach 12 km. Poprzeczka poszła w górę – Półmaraton – się szykuje.

Korzystając z doświadczenia biegu Runmageddon, Ela zorganizowała spanie w miłym hoteliku w Harrachov żeby rano nie tracić czasu na dojazd i rozpakowanie tobołów. Pogoda udała nam się, i nie zmienia się to już od jakiegoś czasu. Ciepło ale nie gorąco, w sam raz na spokojne … 22 km. Meta w tych biegach zawsze zmieniała swoje miejsce, to powodowało że trasa jest wybitnie niedokładna w porównaniu do informacji ze stron internetowych. Z reguły biegniemy dalej niż to było przedstawiane. Przygotowuję się na taką okoliczność, żeby nie liczyć ostatnich metrów i nie doprowadzić do zgonu przed metą.

Bieg na dystansie 22 km okazał się mniej wyczerpujący jak bieg na 12 km. Mniej stromych podbiegów, bez konieczności wspinania się w tym przytrzymywania za wystające z ziemi korzenie. Spokojnie długie korytarze w lesie, przygotowane w okresie letnim dla turystów lubiących piesze wycieczki w zimie wypady na narty biegowe.

Na trasie jak pamiętam były co najmniej dwa punkty regeneracyjne. Nie miałem potrzeby się w nich zatrzymywać, pogoda była bardzo przyjemna, organizm nie przegrzewał się, nie traciłem zbędnie wody.
Start i meta umiejscowione są na terenie nowo wybudowanego ośrodka narciarskiego. Kończymy na asfalcie.
