To już czas na bieganie niemal wyłącznie w porze wieczornej, kiedy niewiele już widać a bardziej wcale, kiedy samochody oślepiają nas włączonymi „długimi” bo lepiej widać … mnie.

Na lotnisku bez zmian, wieje jak w Bieszczadach. Korytarz chłodu pochłania ciała, wiejąc ze wschodu na zachód, w pierwszej kolejności w twarz.
Komin uznany element garderoby szczególnie o tej porze roku zdecydowanie poprawia komfort biegu w takie dni. Wieczory ciepłe zapowiadają polską „złotą jesień”. 

Dzięki takiej pogodzie można było później niż zwykle zakończyć prace na polach. Oznacza to że w dalszym ciągu mijam się nie tylko z samochodami osobowymi ale również kombajnami, traktorami z podwójnymi przyczepami.

Zostałem zmuszony do zmiany stylu i podejścia do biegania. Jak na razie biegam i ćwiczę w domu. Wprowadziłem elementy rozciągania i ćwiczenia aby wzmocnić ciało. Odbudować te partie, które zostały zapomniane a jest ich sporo również na nogach.