Na pewno nie dla biegających. Zaczęło padać, przyszedł mróz i trzyma. Jak wiadomo żadna pogoda nie jest dobra i na każdą można i należy, narzekać. Lodowisko wszędzie zdecydowanie utrudnia szybkie przemieszczanie. Świetny test przed biegiem górskim, którego nie doceniam bo zdrowie strajk ogłosiło. Jako że strajk tylko ostrzegawczy więc można żyć.

Obowiązki nie pozwalają mi biegać tak często jakbym tego potrzebował. Więcej czasu poświęcam na czytanie, bo nie wymaga przebrania się i wychodzenia z domu, a mogę to jednocześnie z usypianiem Aleksa uskutecznić.

Prezent w formie śniegu doceniam i w kilka ciekawych biegów udałem się. Biorąc pod uwagę że styczniowy bieg będzie w śniegu po kolana i z dala od ludzkich siedlisk, spodziewam się sporej przeprawy.

Nasze rodzime pola już pokazały, że łatwo nie będzie. Buty spadają po ukrytych w śniegu dziurach i koleinach. Wiatr wieje z każdej strony.

W dziurach czai się zimna woda, czekając tylko kiedy będzie mogła wskoczyć do ciepłego buta. W ciągu dnia trzeba zabrać okulary przeciwsłoneczne, przyda się czapka w tym również z daszkiem.