Pierwszy śnieg

Pada i pada, już cały dzień. Na wsi zrobiło się biało, tam gdzie to możliwe nawet zostało takim na dłużej. Czas i temperatura pokaże.

 

I właśnie z tego powodu mimo przebiegnięcia 22 km wczoraj, wyszedłem na małą 5 kilometrową przebieżkę. Ubrałem komin, lampka czerwona i biała w razie „W”. Śnieg padał coraz bardziej, temperatura systematycznie spada.

 

Sprawdzian, jak się biegnie w temperaturze 00C ? Zimne powietrze działa orzeźwiająco na początek, później zakładam jednak komin, zabezpiecza mnie zarówno przed zimnym powietrzem jak i spadającym śniegiem. Nie ubezpieczyłem się w czapkę, to był błąd, śnieg spadał mi na głowę, tam mieszał się z moją jakże bujną czupryną i zostawał tam. Rozmrażanie tego śniegu powodowało nieprzyjemne ochłodzenie.

Temperatura biegnącego rozgrzanego ciała jest doskonała, roztapiający się na bluzce śnieg nie zdążył jeszcze przesiąknąć na drugą stronę, czego nie mogę powiedzieć o skarpetach. Na ulicy zalegała spora warstwa śniegu, która z sekundy na sekundę zmieniała się w breję. W chwili kiedy mijał nas samochód, wpadaliśmy pod prysznic zimnego, lodowego wodospadu, oczywiście zabarwionego już na kolor „smutnego bałwana”.

Na sam koniec nie wyrobiłem na zakręcie ? pozwoliłem sobie na chwilę dekoncentracji, moja jedna noga straciła kontakt z ziemią. Grawitacja szybko skorygowała nieautoryzowaną próbę lotu i kosząc drugą nogą, wyhamowałem na jedni przed samym chodnikiem. Niespodziewane zimno dodało mi skrzydeł i jak szybko upadłem, tak jeszcze szybciej podniosłem ciało ratując się od całkowitego przemoczenia.

Ważna nauka, buty do biegania zdecydowanie są śliskie. Podeszwa zapewne traci właściwości, miękkość, nabiera nowych mocy, jak zrobić lepszy piruet.