500 km – święto lasu
Nie jest trudno uwierzyć że przebiegłem taki dystans. Natomiast dumny jestem z tego ze to moja przebiegnięta zima. Jak na tą chwilę w każdych warunkach, czy śnieg, mróz, roztopy – biegałem.
Dziś mogę się pochwalić przekroczeniem granicy 500 km. Ziemia skuta lodem, temperatura powietrza spada poniżej 00C. Oznacza to stabilne podłoże, ale nierówne, poorane kołami samochodów, traktorów.
Jeśli biegnę w kierunku Bielan Wrocławskich muszę się z tym mierzyć za każdym razem.
Dziś mój bieg jest o tyle ważny, że przekroczyłem barierę 500 km, świetnie się czuję, no i awansowałem. Tak jestem na 27 miejscu. Nie oznacza to dla mnie, że jestem takim super biegaczem. To moi konkurenci się opier…
Ukryć nie mogę, że moją ostoja w tym szumie, jest Jadwiga – Peppa ? to dzięki niej biegam – czasem na przekór.
