Niewielki zbiornik wodny
… o niskim znaczeniu strategicznym. Tak by się wydawało kiedy idzie się po suchym parkingu pod Tesco. Inaczej to wygląda kiedy trzeba ten zbiornik ominąć, lub przejść.
Suchą stopą udało się to tylko dwojgu z panów. Jeden chodził po powierzchni, drugi zdecydował się po dnie. Oczywiście daleko mi do jednego i drugiego, mimo iż zim już prawie nie ma to klimat inny ale przede wszystkim ja mam inne buty, nie – no ja w rzemieniach biegać bym nie potrafił.
Zima odchodzi pomału w zapomnienie, dzieciaki nawet Marzanny nie zdążą podpalić i wrzucić do rzeki … z tym podpalaniem to nie mam pewności, mogło mi się z jakimiś protestami pomylić. Historia Marzanny to jednak pożegnanie.
Moją galerię wzbogaciło kilka jak sądzę ciekawych fotek, nocne bieganie i pierwsze prawie wiosenne, lutowe.
Zbliżam się nieubłaganie do końca „Biegowo wschód zachód 781” zostało i do przebiegnięcia 77 kilometrów. Maksymalnie 2 tygodnie spokojnego truchtu. Co później ?
Tego nie wiedzą najstarsi Górale. Zrobi się cieplej wyjdę kilka razy z Halka na „rowero-bieg”. Coraz lepsza sytuacja z Covid na świecie prognozuje powolny powrót do normalności sportowej.
