Wytchnienie od wysokich temperatur.
Jak doskonale wiedziałem niższa temperatura daje większy oddech. Organizm działa na lepszych obrotach. Silnik tak nie grzeje, rura tak nie pali, ssanie jakby niższe ?
Aura dopisuje, można spokojnie wybiec z domu i nie dostać za rogiem zawału serca. Dość trudny temat bo za rogiem jest „sralnik”, pies na psie, worki foliowe szeleszczą, cienie przemykają się a ogony zamiatają trotuar.
Niektóre próbują ugryźć wszystko co porusza się szybciej niż zmęczony Pan czy Pani, niektóre ignorują i srają dalej ?
Przydał by się jakiś nauczyciel na parafii.

Świetna atmosfera, trochę sucho mimo ze deszcz padał w nocy. Ela namówiła mnie na podróż po Wrocławiu jak zawsze nie żałuję. Przeszliśmy się po rynku, stara gwardia cyrkowców, Ukrainka grająca na harfie i śpiewająca (szał), mim, drobniaki do kapelusza. Wszystko w cieniu McDonalds, kawy w … nie nie w tej knajpie. Zjedliśmy dość poprawny Sharame, może Shorame ? kto to teraz wie po prostu Kebab w bardzo fajnej knajpce. Halka dzielnie wyczekała Pankake-i, kolory aż do zygania tęczą ? Żanklod przytomnie przespał największą aferkę.
Dzień bardzo udany bo zakończony 12 km.
