Podwójne wyzwanie

Odpoczynek z rodziną to z pewnością duże wyzwanie, odpoczynek w górach, to wyzwanie podwójne.

Urlop odhaczony … już prawie, już, już. I szkoda. Ręce opaść nie mogły, bo i jak, kiedy Aleksa na rękach. Podróże piesze średnio 10 km dziennie, hartowały zawzięcie mój kręgosłup. Ukojeniem piwo w Odrodzeniu chwila relaksu na basenie.

Jak nie wszedłeś z wózkiem na Odrodzenie nie byłeś w Legii Cudzoziemskiej, nie to nie tak. Jak utkniesz w lesie w Borowicach, a następnie odkryjesz drogę na skróty … to jest szkolenie do Gromu na skróty.

Niezwykle malownicze, dalekie od zgiełku cywilizacji. Łąki, wzniesienia, im wyżej tym mniej turystów, a Ci mijani poznawani na szklakach zdecydowanie do rany przyłóż.

Nie przydały się buty biegowe do dziś dnia. Na piesze wycieczki po Arce Noe-go, czy zamku Chojnik nie przydały by się. Cały wyjazd organizowało moje prywatne biuro podróży „Jadwiga”.

Pogoda dopisała do końca.

Dziś postanowiłem przebiec 16 km, skończyłem na 21,09 km. Mokry, zmęczony wróciłem do domu. W dalszym ciągu przebiegnę półmaraton ale czas jest coraz słabszy. Pora wziąć się za treningi.